Zygmunt Puławski i mewie skrzydło
Dlaczego musiał złamać skrzydło, by ocalić pilota?
Musi zlikwidować martwe pole. A to oznacza rewolucję w konstrukcji skrzydeł samolotu.
Aby zlustrować otoczenie, lotnik musi przechylić samolot lub zmienić swoją pozycję w kabinie – przekręcić tułów, wyciągnąć szyję, skłonić głowę. Lewo, prawo, góra, dół. W powietrznym boju uprawia za sterami nieustanną gimnastykę i w okamgnieniu jest wypruty z sił jak po maratonie.
Utrapienie, strata czasu, diabelne ryzyko! Pilot ma być skoncentrowany, precyzyjny, zwinny i bezpieczny. A w tym celu musi widzieć dobrze i bez żadnych przeszkód.
Dokładnie to rozwiązanie Zygmunt Puławski decyduje się zastosować w samolotach i w 1928 roku projektuje pionierski płat załamany na kształt litery „M”. Przełożonym z Państwowych Zakładów Lotniczych z wrażenia odbiera mowę, a mewie skrzydło – okrzyknięte „polskim skrzydłem” i zaprezentowane w myśliwcu PZL P.6 – robi furorę podczas Międzynarodowego Salonu Lotniczego w Paryżu w 1930 roku.
Dlaczego nikt dotąd na to nie wpadł?! Dlaczego dopiero on naprawia oczywisty feler, który u zarania nowoczesnej awiacji kosztuje życie tak wielu pilotów? Cóż, widocznie tylko raz na jakiś czas zdarza się innowator z prawdziwego zdarzenia.
Zygmunt Puławski ma dopiero 27 lat, gdy przejmuje stery polskiego lotnictwa. Tworzy konstrukcje iście przełomowe. Samoloty, które zmieniają reguły gry i stają się jednością z pilotem.
Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych; są tylko nowe wyzwania. I wystarczy moment, a błyskotliwy inżynier – może to za sprawą osobliwej intuicji, a na pewno politechnicznej wiedzy i bogatego doświadczenia z francuskich zakładów Breguet – znajduje pierwszorzędne rozwiązanie.
Przestarzała oś przelotowa zwiększa opór powietrza i ogranicza osiągi? Puławski montuje podwozie nożycowe z amortyzatorami ukrytymi w kadłubie, zapewniając stalowym ptakom obłędną szybkość i zwrotność.
Wkrótce, w 1929 roku, w niebo idzie jego słynny PZL P.1. To pierwszy polski myśliwiec górnopłatowy z mewim skrzydłem i zarazem jeden z pierwszych na świecie samolotów w konstrukcji metalowej, nareszcie odpornej na wilgoć i uszkodzenia. Nigdy nie trafia do seryjnej produkcji – bo na podstawie prototypu Zygmunt natychmiast wymyśla jeszcze bardziej udoskonalone projekty.
Spod ręki Puławskiego wychodzą nowatorskie samoloty myśliwskie PZL: P.6, P.7, P.8, P.9, P.10 i kultowa P.11, która odgrywa potem kluczową rolę w kampanii wrześniowej.
Pierwszy polski wodnosamolot PZL P.12 to kolosalne wyzwanie inżynieryjne. Wielkie marzenie, napędzane uczuciem do Hanny Henneberg i wizją intratnej współpracy z Marynarką Wojenną. Czyste szaleństwo – za które 21 marca 1931 roku Zygmunt Puławski niespodziewanie płaci najwyższą cenę, pozostawiając po sobie ziejącą wyrwę w sercach bliskich i perspektywach rodzimego lotnictwa…
Zygmunt Puławski i mewie skrzydło
Konsultacja merytoryczna: Adam Kudłacz
Zdjęcia: Narodowe Archiwum Cyfrowe, domena publiczna
Copyright © Heuro. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone














